SELECT: 2016

cover-select-2016-hq-ca

Koniec roku to czas podsumowań. Nie będę silił się na rankingi płyt wspaniałych, beznadziejnych, najbardziej szokujących czy żenujących wydarzeń w muzyce. Wystarczy już podsumowań, które można znaleźć w sieci. W mijającym roku straciliśmy mnóstwo ikon, na których wielu z nas budowało swój gust muzyczny, które były dla nas wzorem pewnych zachowań, kreatywnym bodźcem napędzającym nas do działania. Nie pamiętam drugiego tak tragicznego roku pod tym względem. Dla mnie był to także rok powrotów – artyści, po których nie spodziewałbym się udanych płyt lub jakichkolwiek płyt, w 2016 roku pokazali, że jeszcze nie powiedzieli w muzyce ostatniego słowa. W ramach cyklu Select prezentuję dzisiaj 10 utworów, po części powiązanych także z całymi wydawnictwami długogrającymi, które zagrzały mnie w mijających 12 miesiącach.


10. KASIA KOWALSKAAya

Od Kasi Kowalskiej oczekuję lepszego powrotu niż Aya, która prócz szumu w internecie nie wywołała finalnie praktycznie żadnego zainteresowania ze strony stacji radiowych czy telewizyjnych. Niemniej jednak, jest to wokalistka, na której powrót czekam z niecierpliwością, a singiel Aya traktuję jako udane intro do większego muzycznego projektu i sygnał, że Kowalską w ogóle interesuje jeszcze nagrywanie nowego materiału.

>>> przejdź do recenzji singla Aya <<<


9. RIHANNASame Ol’ Mistakes

Bardzo ekstrawagancki kąsek, który pojawił się na płycie Anti, będący jednocześnie coverem kapitalnego utworu australijskiej, psychodelicznej rockowej formacji Tame Impala – New Person, Same Old Mistakes. Jest to cover, brzmiący praktycznie tak samo jak oryginał. Gdyby nie fakt, że Tame Impala wydali album Currents w 2015 roku, zamiast Rihanny w tym zestawieniu byliby oni. Ten utwór na płycie Anti to dla mnie dowód, ze Rihanna potrafi „robić dobre zakupy”. Jednocześnie ten zakup świadczy też o słabości jej nowej płyty – najlepszym momentem jest brzmiący praktycznie jak oryginał cover czyjejś piosenki.


8. MAJOR LAZERCold Water (feat. JUSTIN BIEBER & MØ)

Trochę elektroniki, dancehallu, gitary akustycznej – Cold Water to naprawdę udany, świeży, letni numer. Tylko czekać jak Justin Bieber niebawem zaskoczy muzyczny świat tak jak niegdyś Timberlake z płytą FutureSex/LoveSounds. Kwestia czasu.


7. ARIANA GRANDE Into You

Nigdy specjalnie nie przepadałem za Arianą Grande, ale muszę przyznać, że pochodzący z płyty Dangerous Woman singiel Into You to kawał dobrej roboty. Jeden z lepszych popowych numerów mijającego roku. Nie sposób przy dźwiękach Into You nie wylądować na parkiecie. Poruszy nawet największe drewno. Klubowy szlagier.


6. BEYONCÉFormation

Manifest wieśniaczki z Teksasu. Feministyczny, osobisty, życiowy, polityczny i Bóg jeden wie jaki jeszcze. Taka pestka, która zapodziała się w lemoniadzie zaserwowanej w tym roku przez Beyoncé. Porządnie zrobiony numer, jeszcze lepszy wideoklip i najbardziej zapamiętywalny moment Lemonade.

>>> przejdź do recenzji singla Formation <<<

>>> przejdź do recenzji albumu Lemonade <<<


5. DELAINThe Glory and the Scum

Celebracja symfonii w połączeniu z mocnym, gitarowym brzmieniem w nieco filmowym klimacie. Delain na płycie Moonbathers nie złapał zadyszki, wręcz przeciwnie! Lepszego prezentu na 10-lecie istnienia formacji Holendrzy zrobić nie mogli.

>>> przejdź do recenzji singla The Glory and the Scum <<<

>>> przejdź do recenzji albumu Moonbathers <<<


4. IZABELA TROJANOWSKAPosłańcy wszystkich burz

Koniec roku przyniósł ogromne zaskoczenie w postaci bardzo udanego albumu Izabeli Trojanowskiej Na skos. Singiel Posłańcy wszystkich burz spokojnie można postawić obok jej największych klasyków z lat 80. Sprawdzone patenty czasem okazują się zbawienne dla niektórych artystów. Tak jest w przypadku nowej płyty Trojanowskiej.

>>> przejdź do recenzji albumu Na skos <<<


3. LACUNA COILDelirium

Delirum to Lacuna Coil na jaką czekałem przez 10 lat. Ciężkie, mroczne, psychodeliczne, brutalne ale i chwytliwe granie, pozbawione wreszcie popowych, amerykańskich, prasujących brzmienie zagrywek. Porządna rehabilitacja po trzech, momentami bardzo średnich płytach.

>>> przejdź do recenzji singla The House of Shame <<<

>>> przejdź do recenzji albumu Delirium <<<


2. RENI JUSISZombi świat

Płytą BANG! Reni Jusis powróciła do swojego elektrenicznego wcielenia i udowodniła, że eksplorując sprawdzone patenty, potrafi być nadal kreatywna i brzmieć świeżo. Postrzelony elektroniką, wszelkim jej wycieczkom po iluzjonie mówię kategoryczne nie!

>>> przejdź do recenzji albumu BANG! <<<


1. GARMARNANåden

Album 6 to kapitalny powrót szwedzkiej Garmarny na scenę po 15 latach przerwy. Brzmienie niszowe, ale naprawdę warte poznania. Perfekcyjne połączenie folkowej tradycji z nowoczesnością. Zagrane tak, że można odpłynąć. Moja płyta roku.

>>> przejdź do recenzji albumu 6 <<<

Reklamy

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s