Kylie Minogue – Say Something (2020)

Kylie Minogue | Say Something | 23 VII 2020 | ★★★★

Podobno najlepsze albumy rodzą się w przydomowych studiach nagraniowych. Artyści nie odczuwają wtedy presji czasu, nie muszą dostosowywać się do napiętego grafiku i nie muszą liczyć kosztów, które pączkują wraz z każdym kolejnym dniem nagraniowym. W zamian swobodnie i komfortowo mogą sączyć i miksować swoje twórcze soki. W takich warunkach, w czasie kwarantanny, nad nagraniami na swój piętnasty krążek długogrający pracowała tym razem Kylie Minogue. Dzisiaj, w środku wakacji, otrzymaliśmy zapowiedź nowego albumu – singiel Say Something. Jak smakuje nowa Kylie?

Nie od dziś wiadomo, że Minogue najlepiej czuje się na parkiecie. Jej dorobek ugina się od tanecznych numerów, będącymi niejednokrotnie hymnami tęczowej społeczności. Do tego grona dołączy kolejny set nagrań, który 6 listopada ukaże się pod szyldem DISCO. Gwiazda postanowiła po raz kolejny popłynąć z przybierającą na sile modą na dyskotekowe błyskotki, robiąc przy okazji duży ukłon w stronę społeczności LGBTQ+. Społeczności, w której Kylie zawsze będzie Królową. I prawdopodobnie jest to najlepsze, co mogła zrobić po ponad trzech dekadach od swojego debiutu.

Say Something zostało przez wielu fanów i krytyków okrzyknięte mianem galaktycznego disco. Coś w tym jest, bowiem rytmy w nim upakowane rozchodzą się po mózgu niczym po kosmosie. Nowa Minogue to jednak przede wszystkim kolejna nostalgiczna, muzyczna podróż kilka dekad wstecz, do jednego z modniejszych klubów, w których na kartach muzyki popularnej zapisywała się złota era disco. Słychać tutaj nie tylko pulsujące, ejtisowe bity a la Queen z Radio Ga Ga wzbogacone dodatkowo cholernie wkręcającym gitarowym motywem ale i rozmarzone syntezatory wyrwane przykładowo z jej własnego No More Rain z albumu X z 2007 roku.

Wokalnie Australijska piękność po raz kolejny jedynie mizia ucho, zamiast dostarczyć mu bardziej zróżnicowanych wrażeń. Gwiazdę cały czas nawiedza duch rozmarzonej, słodkiej księżniczki, w którą ta wielokrotnie wcielała się w czasie swojej długoletniej kariery. Szkoda, bowiem Minogue nie raz pokazała, że jej wokal może brzmieć głęboko, seksownie ale także bardziej drapieżnie. Say Something jest jednak dopiero pierwszym elementem, wstępem w kolejną w karierze Kylie eksplorację brzmień disco. Do listopada poznamy zapewne jeszcze kilka innych, bardziej charakternych fragmentów, które złożą się na jej nowy longplay. Dźwięki płynące z nowego utworu Kylie sprawiają, że mimo wokalnego wydelikacenia Say Something raczej nie grozi miano najsłabszego ogniwa płyty DISCO.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s