
Od premiery debiutanckiego albumu zespołu YONAKA, Don’t Wait ‘Til Tomorrow mija w tym roku siedem lat, a ja niezmiennie, praktycznie za każdym razem kiedy go włączę, nie mogę oprzeć się temu, by nie przesłuchać go do końca. Przeważnie powstrzymuje mnie przed tym tylko brak czasu. Gatunkowy eklektyzm, który był wizytówką tego wydawnictwa z biegiem czasu stał się znakiem rozpoznawczym charyzmatycznego trio z Brighton. Specyficzny brzmieniowy chaos ubrany w alt – rockowe szaty spodobał się międzynarodowej publiczności. Tytułowy utwór z wydanego w 2021 roku mixtape’u, Seize the Power, stał się flagowcem, bez którego nie może odbyć się dzisiaj żaden koncert grupy. Opublikowany dwa lata później minialbum Welcome to My House przyniósł bazujące na osobistych, często gorzkich doświadczeniach Theresy Jarvis teksty, z którymi może się dzisiaj zidentyfikować każdy z nas, a w szczególności młodzież dorastająca w erze mediów społecznościowych. Dzisiaj ukazał się długo wyczekiwany, nagrywany w tajemnicy i bez wpływów jakiejkolwiek wytwórni płytowej, drugi, otwierający przed zespołem nowe perspektywy album długogrający Until You’re Satisfied.
Ta płyta opowiada o miłości, ale nie ma na niej nic słodkiego – są na niej brudne i bolesne momenty, które zdarzają się każdemu, niezależnie od tego, czy się do tego przyznajemy, czy nie. – tak kilka miesięcy temu, przy okazji premiery pierwszego singla Problems, drugą płytę zespołu na łamach magazynu NME podsumowała jego frontmenka, Theresa Jarvis. Zgodnie z jej słowami, utwór Problems, będący opowieścią o tym, jak miłość zaczyna stawać się odrobinę brzydka, był jedynym utworem, który mógł zapoczątkować nową erę Yonaki. Faktycznie Problems był pierwszym numerem, który powstał z myślą o drugim, długogrającym projekcie zespołu. Piosenka powstała spontanicznie, późną nocą, w domu Theresy w Brighton, po żmudnych sesjach nagraniowych w Londynie, które nie zaowocowały żadnymi nowymi pomysłami. Powstanie tej kompozycji w momencie przygnębienia brakiem sesyjnych postępów stało się dla członków Yonaki iskrą wskrzeszającą proces twórczy, którego owocem dzisiaj jest cała płyta Until You’re Satisfied. Numer na trackliście poprzedza spokojne, nastrojowe, wręcz baśniowe Intro nadające ton całej płycie. To tutaj, wraz z wersem pomóż mi stworzyć piękną katastrofę, zostajemy przygotowani do poznania historii, które w kolejnych utworach ma do opowiedzenia Theresa Jarvis.
O ile tekstowo, Theresa Jarvis podjęła się tematów eksplorujących kwestie sercowe, tak brzmieniowo Alex Crosby i George Edwards, poza klasycznymi dla grupy pop – punkowymi wpływami, postanowili w cięższych momentach zainspirować się industrialnymi brzmieniami lat 90.. Co istotne, grupa nie starała się brzmieć industrialnie, a wychwycić nastrój towarzyszący temu gatunkowi. Jednym z najmocniej nasączonych industrialem utworów jest Cruel, którego stworzenie, zgodnie z słowami Alexa, było jednym z najtrudniejszych momentów na płycie. Utwór miał mnóstwo wariacji refrenu oraz wersji. Finalnie band postawił na tę najcięższą, emanującą klimatem Nine Inch Nails. Ciekawostką jest fakt, że grupa za namową fanów w nieco zmienionej wersji prezentowała ten numer w brytyjskich przesłuchaniach do Eurowizji. Na piątym singlu zwiastującym wydawnictwo wylądował także inny, potężny, gitarowy numer – Eat You Alive, który obok Cruel jest kolejnym masywnym momentem płyty. Zdecydowanie najbardziej dociążona została jednak końcówka albumu. Nie przypominam sobie, by Yonaka brzmiała wcześniej tak ciężko jak w Try. Sztos! Pazura nie brakuje także bezczelnej i gniewnej kompozycji Miss Millennial, czerpiącej garściami z garażowych klimatów środka lat 90. a la Alanis Morissette oraz wpadającemu w punk – rock – rap, cholernie infekującemu głowę, ekstremalnie odjechanemu Bite the Bullet. Klasyczne pop – rockowe podejście, z niezwykłymi zaśpiewami Theresy dostajemy za to w At the Beach. Yonaka będzie miała zdecydowanie czym porwać tłum na nowych koncertach!
Until You’re Satisfied stoi jednak nie tylko kawałkami maksymalnie napompowanymi rockandrollową adrenaliną. W kampanii poprzedzającej album Yonaka zdążyła zaprezentować charakterny, szorstki i zarazem chwytliwy vintage – popowy, z gracją wpadający w objęcia alt – rocka Trouble Follows w zabawny sposób traktujący zagadnienie toksycznego związku, z którego przywiązanemu do drugiej osoby człowiekowi nie jest tak łatwo się wyplątać, czego efektem są ciągle nawiedzające go kłopoty. Na singlu wylądował także poruszający, lekko machaniczny Hit Me When I’m Sore podejmujący temat odporności człowieka na ból. Tym razem wszystko co najlepsze Yonaka zostawiła jednak na moment premiery płyty. Rozmarzone, leniwie snujące się Do It For You błyszczy kapitalnymi gitarami i perkusją, a balladowe, stadionowe Best of Me zaskakuje dojrzałością i kapitalnie odmalowującym emocje wokalem Theresy. Wykonanie tej piosenki na żywo będzie jednym z najbardziej chwytających za serce momentów w koncertowym dorobku Yonaki. Wisienką na torcie jest dla mnie niepozornie rozpoczynające się dźwiękami gitary Stay a Little While Longer przeistaczające się w demoniczny dance – rockowy killer, którego można słuchać bez końca. Wow!
Until You’re Satisfied przybrał formę meandrującej pomiędzy różnymi kierunkami brzmieniowej rzeki począwszy od tajemniczego Intro, przez ponury Problems, gniewny Cruel, zawadiackie Miss Millennial czy Bite the Bullet, stadionowy Eat You Alive, hymnowy Best of Me, klubowy Stay a Little While Longer czy tęskne Do It For You. Nie ujmując niczego poprzednim projektom grupy, dzisiaj Yonaka blenduje rozmaite gatunki muzyczne z o wiele większą świadomością, tworząc jedną, spójną i wciągającą, świetnie wyprodukowaną brzmieniowo – liryczną opowieść. Theresa Jarvis z wrodzoną naturalnością oddaje emocje zawarte w swoich lirykach, odnajdując się w każdym kawałku Until You’re Satisfied jak ryba w wodzie. Na ogromną pochwałę zasługuje także praca chłopaków – gitary i perkusja brzmią kapitalnie! Czuć, że grupa miała twórczą swobodę, porzuciła słyszalną jeszcze przy Welcome to My House chęć przebicia komercyjnego sukcesu Seize the Power i dała się ponieść inwencji, przeistaczając nowe pomysły w najlepszy album w swoim dorobku. Jeśli tylko macie okazję, idźcie na koncert – 19 czerwca zespół wystąpi w Warszawie w ramach Summer Punch Festival, który odbędzie się na terenach Letniej Sceny Progresji. Until You’re Satisfied to kawał dobrej roboty! Ja słucham w zapętleniu!
