Evanescence – The Bitter Truth (2021)

Evanescence | The Bitter Truth | 26 III 2021 | ★★★★

Debiut płytowy Evanescence w 2003 roku można zakwalifikować do tych z gatunku naprawdę spektakularnych. Płyta Fallen sprzedała się na całym świecie w nakładzie grubo przekraczającym 15 mln egzemplarzy, a o przebojach takich jak Bring Me to Life, My Immortal czy Going Under nadal się pamięta i wciąż się ich słucha. Zainicjowana przez Amerykański kwintet mainstreamowa moda na gotycki nu – metal z biegiem czasu zaczęła jednak słabnąć a wraz z nią wprost proporcjonalnie spadało zainteresowanie kolejnymi wydawnictwami grupy. Trzeciemu krążkowi Evanescence z 2011 roku nie udało się globalnie doczłapać nawet do miliona sprzedanych kopii. Komercyjna popularność zespołu wróciła więc do standardowego poziomu, jakim cieszą się wiodące grupy grające tego typu muzykę. W 2012 roku Evanescence zawiesiło chwilowo działalność. W międzyczasie grupa uwikłała się w konflikt z aktualnie byłą już wytwórnią Wind-Up Records, nieznacznie zmienił się także jej skład.

Wiosną 2015 roku Amy Lee ogłosiła wznowienie działalności koncertowej zespołu, jednocześnie dodając, że formacja nie ma w planach nagrywania nowej muzyki. Nie było sensu nagrywać nowego materiału, skoro na koncertach wszyscy i tak czekali na zasłyszane dekadę temu wielkie, ogólnoświatowe hity, a nowsze dokonania nie budziły już takiego zainteresowania. Problemem Evanescence było to, że w zmieniającej się szybko muzycznej rzeczywistości w obliczu różnych problemów grupa nie miała siły ani pomysłu na aktualizację swojego brzmienia, tak jak np. Within Temptation. Holendrzy, mimo, że w pewnym momencie również złapali zadyszkę, to album za albumem coraz bardziej zaskakiwali publikę, nie wspominając o tytanicznej pracy wykonanej na niezliczonej liczbie koncertów i festiwali, które przysporzyły im potężną rzeszę nowych fanów. Kiedy Sharon i spółka pracowali nad tym, by marka ich kapeli się nie zestarzała, decydująca o losach Evanescence Amy borykała się z prywatnymi i zespołowymi problemami. W 2017 roku wreszcie pojawiły się jednak zaczątki pomysłu na dalszy rozwój formacji. Nagrane na nowo w studiu orkiestrowe wersje starszych przebojów i kilka nowych numerów wydane pod szyldem Synthesis i Synthesis Live wygenerowały wokół Evanescence buzz, który przyrócił Amy i spółce wiarę oraz trwałą ochotę na nagrywanie zupełnie premierowego materiału.

The Bitter Truth jest pierwszym od dekady albumem zawierającym wyłącznie premierowe utwory Evanescence. Nagranie, premierę i promocję płyty skutecznie storpedowała jednak pandemia COVID-19. Początkowo w produkcję utworów miało być zaangażowanych kilku nowych producentów. Pandemia wymusiła na zespole udział jednego – Nicka Raskulinecza. Premiera albumu miała odbyć się jesienią 2020 roku – finalnie została przesunięta na marzec 2021 roku. W związku z epidemią zmienił się także plan wydawniczy singli. Głównym motorem promującym krążek miał zostać Use My Voice, ostatecznie jednak promocję zainaugurował w ogóle nie planowany jako singiel Wasted On You. Pech nie ominął także wspólnej, szeroko reklamowanej w mediach trasy koncertowej z Within Temptation – Worlds Collide Tour. Jej termin był już przekładany dwukrotnie, a możliwe, że zajdzie potrzeba jeszcze jednego przesunięcia. Czy były to gorzkie dobrego początki?

Zawartość albumu wskazuje na to, że tak. Całość inauguruje trochę upiorne, klimatyczne, elektroniczne i mocno przestrzenne intro Artifact/The Turn przybierające formę brzmieniowej i wokalnej rozgrzewki przed czymś naprawdę potężnym. Prolog przechodzi w uginający się pod ciężarem gitar, ponury i początkowo mocno ociekający czernią Broken Pieces Shine. Jeżeli brakowało Wam pierdolnięcia w muzyce Evanescence, w tym utworze znajdziecie wszystko co trzeba. Potężne, agresywne gitary, przebijające się gdzieniegdzie lodowate klawisze i wokal Amy, świetnie zespalający się z buńczucznie wybrzmiewającym instrumentarium. Gitary świetnie chodzą także w wypełnionym zadziornymi riffami, perkusyjnym protest – rollercoasterze The Game Is Over, podejmującym temat ukrywania tkwiących w nas prawdziwych emocji i uczuć, tylko po to by zmieścić się w granicach tego, co jest społecznie akceptowalne. Sporym zaskoczeniem jest postawiony na rozgrzanym do czerwoności syntezatorze, bardzo rytmiczny Yeah Right ocierający się momentami to o industrial, to o garażowy rock. Elektroniczna podstawa tylko podgrzewa całość, nadając numerowi dodatkowych obrotów. Nie wszystkim może spodobać się ten powstały dekadę temu, ale odrzucony przez ówczesną wytwórnię zespołu utwór. Nie dajcie się jednak zwieść mocno electro – popowemu początkowi. To niezła zmyłka, wpisująca się w tematykę numeru, którego clou zamyka się w tym, że prawdziwe życie sławnych ludzi, którzy osiągnęli sukces bardzo często nie jest takie wspaniałe, na jakie wygląda z zewnątrz.

Industrialem odrobinę trąci także kolejny ociekający lodem i czernią, gitarowy, wybitnie złowieszczy banger Feeding the Dark. Potężnym refrenem, wspartym klawiszami opatrzono z kolei Better Without You, będący bardzo osobistym numerem, w którym Amy opowiada o swoich zmaganiach i walkach, które stoczyła przez ostatnie lata w przemyśle muzycznym. Ciężar tych dwóch numerów zgrabnie zamortyzowano umieszczonym pomiędzy nimi singlowym, traktującym o potrzebie wyjścia z toksycznego związku, electro – rockowym Wasted On You. Ze względu na fakt, że podjęty w utworze temat psychicznej samoizolacji wskutek samotnego zmagania się z toksyczną relacją w znacznym stopniu powiązał się z sytuacją ludzi, którzy nagle na wiele tygodni musieli odizolować się od świata wskutek pandemii, zespół zdecydował się dokończyć nagranie zdalnie i wydać go na pierwszym singlu. To z fragmentu tego utworu wziął się także tytuł płyty. O wiele większą przebojowością od Wasted charakteryzuje się jednak hymnowy Use My Voice, który w pierwotnym zamierzeniu miał zainaugurować promocję całej płyty. Amy daje tutaj wyraźnie do zrozumienia, jak ważne jest wyrażanie siebie i używanie swojego głosu, także w wyborach. W chórkach Amy zostaje tutaj wsparta m.in. przez Sharon den Adel, Lindsey Stirling czy Taylor Momsen. Na takie Evanescence warto było czekać tyle lat! Use My Voice to prawdziwy koncertowy pewniak. Tylko czekać, aż Amy wykona go wspólnie z Sharon z Within Temptation.

Prawdziwym magnetyzerem na nowym krążku grupy jest także balladowe, skromnie zaaranżowane, fortepianowo – orkiestrowe Far From Heaven. Godny następca My Immortal, absolutnie zasługujący na podobny sukces i niczym nie ustępujący gotyckiej balladzie sprzed lat. Najlepszy obok Use My Voice moment The Bitter Truth, który na żywo zahipnotyzuje tłumy. W końcówce albumu przeważają jednak skąpane w ciężkich gitarach, monumentalne killery takie jak Take Cover i Part of Me. To prawdziwe dark – monstery w których skupiono największą możliwą wiązkę energii spośród wszystkich utworów wchodzących w program The Bitter Truth. Całość kapitalnie wieńczy pompatyczno – fatalistyczny Blind Belief, zawierający wymowne w kontekście czasów, w których żyjemy przesłanie – The future starts with us. To nie jest już zwykły rollercoaster. To prawdziwy hypercoaster w dorobku zespołu. Jeżeli w takim kierunku ma iść teraz Evanescence, to ja jak najbardziej piszę się na więcej!

The Bitter Truth to ciężka, ciemna, gorzka, tajemnicza i zaskakująco udana płyta. Nowe nagrania tak naprawdę nie niosą ze sobą żadnej ogromnej rewolucji w muzyce zespołu. Evanescence nadal obraca się w klasycznej, zaprezentowanej na Fallen rockowo – metalowej formule. Dzisiaj grupa jednak mniej eksponuje elementy gotyckie kierując się w stronę bardziej agresywnego, naprawdę ciężkiego grania, podkreślającego gorycz wylewającą się praktycznie z większości tekstów piosenek zawartych na krążku. Jak sama Amy w jednym z wywiadów podkreśliła – Ten album to podróż przez żal. Teksty są tutaj bliskie współczesnym problemom i podnoszą tematy ważne z punktu widzenia otaczającej nas rzeczywistości. Wiele z nich zostało także zainspirowanych przykrymi, zespołowo – osobistymi doświadczeniami Amy Lee. Próżno szukać tutaj momentów, nad którymi można się rozmarzyć. Dominują za to te, nad którymi przydałoby się trochę dłużej zastanowić. Mimo, że chwilami muzyka mocno wiedzie prym nad wokalem samej Amy, co wielu osobom może się nie spodobać, to na The Bitter Truth grupie udało się jednak odtworzyć swój mroczny, efemeryczny temperament, który blisko dwie dekady temu uczynił z niej tak popularny i lubiany na całym świecie band. To mocne odrodzenie Evanescence po latach dryfu w muzycznym niebycie. 


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s