Nightwish – Once (2004)

Nightwish | Once | 07 VI 2004 | ★★★★★

Pierwsze trzy albumy zespołu Nightwish – Angels Fall First, Oceanborn i Wishmaster – w przeważającej większości utrzymane były w stylu zawadiackiego, gitarowo – klawiszowo – perkusyjnego power metalu kapitalnie zgrywającego się z trzyoktawowym, operowym wokalem Tarji Turunen. W 2002 roku do zespołu dołączył nowy basista i wokalista Marko Hietala. Wydany z jego udziałem czwarty album studyjny Bless the Child był pierwszym, na którym pojawiły się partie orkiestrowe. Krążek okazał się dużym sukcesem rozchodząc się w ciągu roku od premiery w liczbie ponad 350 tys. egzemplarzy. Jego wydanie zahaczyło o rozkwitającą w ówczesnym mainstreamie metalową rewolucję. Nie był to jednak album stricte skrojony pod panujące wówczas mody. Prawdziwym przełomem w karierze zespołu miał stać się dopiero jego następca – Once.

Po wydaniu Century Child wygasły wszystkie dotychczasowe kontrakty płytowe Nightwish. Międzynarodowy sukces Evanescence spowodował wzrost zainteresowania zespołem wśród dużych wytwórni płytowych. Dowodzący zespołem Tuomas Holopainen nie zdecydował się jednak na cyrograf z żadnym wielkim światowym molochem, ponieważ każdy chciał ingerować w tworzoną przez zespół muzykę. Nightwish świadomie trafił pod skrzydła Nuclear Blast, który zapewnił mu twórczą niezależność. Nowa wytwórnia wpompowała w piąty krążek formacji rekordowe 250 tys. euro czyniąc z niego najdroższy w produkcji album w historii fińskiego rocka. Grupa rozpoczęła współpracę (jak się później okazało – wieloletnią) z legendarną London Philharmonic Orchestra  oraz powiązanym z nią damsko – męskim chórem Metro Voices wznosząc swoje brzmienie na zupełnie nowy, epicko – filmowy poziom. Nagrywanie Once nie było jednak usłane różami. W zespole rozgorzały tarcia na linii Tarja/jej mąż i menadżer Marcelo Cabuli – reszta grupy. Sukces płyty paradoksalnie doprowadził do jeszcze większej eskalacji konfliktu i wielu problemów związanych z organizacją występów promocyjnych.

Bez względu na animozje między chłopakami i główną wokalistką, proces nagrywania albumu po latach dobrze wspominają wszyscy. Once był w tamtym czasie ich najbardziej ambitnym projektem oraz trampoliną do sukcesu zarówno kolejnych albumów Nightwisha jak i solowych projektów Tarji. Pierwszy zwiastun albumu – zrodzony w wielomiesięcznych, twórczych bólach utwór Nemo stał się najbardziej kasowym singlem zespołu z impetem wrzucając Finów na wody międzynarodowego mainstreamu. Charakterystyczna partia zagrana na pianinie jest dzisiaj prawdopodobnie najbardziej rozpoznawalnym motywem, który wyszedł spod ręki Holopainena i spółki. Dalszą promocję Once z powodzeniem pociągnął przebojowy Wish I Had an Angel w którym na wokalu obok Tarji pojawił się Marko Hietala. Wielu fanów ma do dnia dzisiejszego mieszane uczucia co do tej kompozycji mając jej za złe oczywistą zrzynkę z Rammsteina słabo komponującą się z resztą krążka. Nie zmienia to jednak faktu, że ten postawiony na ordynarnym wręcz techno – beacie killer nie tylko kapitalnie wrzyna się w głowę swoim zabójczym refrenem, ale pierwszorzędnie rozgrzewa publikę w trakcie występów na żywo.

Płytę otwiera zawadiacki, totalnie odjechany, gitarowo – orkiestrowy Dark Chest of Wonders. Od początku słychać, że zespół miał grubą kasę na dopracowanie płyty. Proces integracji partii orkiestrowych odbył się równocześnie z nadaniem dodatkowego priorytetu roli gitar, których przestrojenie nadało im głębi, dodatkowej mocy i zajadłości. W Dark Chest of Wonders słychać także odejście Tarji od typowo operowego śpiewu na rzecz bardziej zwariowanych i zróżnicowanych wokalnych wariacji, świetnie parujących się z dynamicznie zmieniającym się brzmieniem i partiami chóralnymi. Once jest tak naprawdę pierwszym albumem, na którym wokal Tarji nie stanowi niejako odrębnego bytu dodającego ciężkiemu brzmieniu dodatkowych operowych fajerwerków, lecz jest faktycznie świadomie prowadzony, mocno sprzymierzony z partiami instrumentalnymi oraz potężnym głosem Marko. Znakomitym przykładem ich doskonałej wokalnej kooperacji jest najcięższy utwór na płycie – Planet Hell. Słychać tutaj wyraźnie, że Tarja straciła miano głównej wokalnej siły napędowej zespołu. Teraz role zostały podzielone między nią, Marko i wspaniałe chóralne zaśpiewy.

Na wydanym w 2002 roku Century Child Nightwish odszedł od swoich akustycznych korzeni od których tak naprawdę rozpoczęła się historia zespołu. Once przywraca folkowe fascynacje Holopainena. Katalizują się one w balladowej piosence o historii rdzennych Indian – Creek Mary’s Blood oraz zamykającej płytę kompozycji Higher Than Hope. W Creek Mary’s Blood połączono brzmienie klasycznych gitar akustycznych z partiami symfonicznymi oraz grą na flecie indiańskim. Klimatu i autentyczności historii opowiedzianej w utworze dodała poetycka wstawka recytowana przez rodowitego Indianina z Lakoty – Johna Two – Hawksa. Higher Than Hope to swego rodzaju hołd dla zmarłego na raka przyjaciela Tuomasa – Marca Bruelanda. Bardzo emocjonalny, smutny, osobisty i niełatwy w odbiorze utwór zawierający fragmenty wywiadu Marco Bruelanda nagrane tuż przed jego śmiercią. Nie jestem fanem tego typu utworów w dorobku Nightwisha i uważam, że płyta powinna kończyć się na Ghost Love Score, ale Hope nie można odmówić naprawdę przemyślanej kompozycji i ciekawej aranżacji, będącej odzwierciedleniem nobliwego nastroju spowijającego utwór.

Finowie sięgnęli także po inspiracje Bliskim Wschodem, puszczając oko do czasów Angels Fall First (utwór Tutankhamen) i Oceanborn (The Pharaoh Sails to Orion). Zamykający singlową promocję płyty, wsparty koszmarnym teledyskiem (którego nie chcieli oglądać nawet członkowie zespołu!) The Siren jest nagraniem opartym na brzmieniu sitaru – tradycyjnego indyjsko – perskiego instrumentu strunowego. Pojawia się tutaj także solówka zagrana na skrzypcach elektrycznych. Ciekawostką albumu jest zaśpiewany po fińsku utwór Kuolema Tekee Taiteilijan (ang. Death Makes an Artist). Prym wiedzie tutaj orkiestra, chór i wokal Tarji. Nie ma tutaj ani perkusji, ani gitar. Utwór miał być swego rodzaju hołdem dla fińskich fanów, którzy byli z zespołem od samego początku a także miał wyrażać dumę członków zespołu z tego, że są Finami. Piosenka ukazała się na singlu w rodzimym kraju grupy oraz w Japonii.

W drugiej części płyty znalazły się dwa najbardziej rozhukane numery na płycie – Dead Gardens i Romanticide. Pierwszy z nich jest efektem blokady twórczej w której znalazł się Tuomas Holopainen w początkowej fazie pisania piosenek na Once. Ogrody kwitną i umierają, a w tym konkretnym momencie były martwe. Ta piosenka wyleczyła blokadę pisania i znów zacząłem tworzyć, jak w ekstazie. Piosenki płynęły jak woda. – wspominał prace nad utworem Tuomas Holopainen. Jego blokadę symbolizuje efekt zacinających się dwóch motywów muzycznych zapętlony pod koniec utworu. Piosenka nagle się urywa i przechodzi w Romanticide – ostatni track, który powstał z myślą o Once. Tarja szybuje wokalem po całej skali na tle szarpanych gitar, chóru i orkiestry. Prawdziwy brzmieniowo – wokalny rollercoaster wykończony krzykiem Marko. Największym highlightem Once jest jednak 10 – minutowy, monumentalny Ghost Love Score. Jest to mariaż ciężkich gitar, potężnie wybrzmiewających bębnów, fantastycznych orkiestracji tworzących wybitnie filmowy, baśniowy wręcz klimat, zaskakujących zmian tempa, fenomenalnego śpiewu Tarji i wtórującego jej chóru. Słuchasz tego i przenosisz się w zupełnie inny, niebiański wymiar. Ghost Love Score jest jednym z najlepszych utworów grupy. Prawdziwa perła w koronie i dowód twórczego geniuszu Holopainena.

Once jest ostatnim albumem nagranym z udziałem Tarji Turunen. Niedomówienia i rozmijające się priorytety chłopaków i samej Tarji doprowadziły do usunięcia jej z składu pod koniec 2005 roku. Można gdybać, czy ich rozstanie nie mogło odbyć się w bardziej przyjaznej atmosferze czy w innej formie – jak w jednym z wywiadów stwierdził Holopainen, w tamtym momencie nie było to jednak możliwe. Dzisiaj obydwie strony zdają się spoglądać na wydarzenia sprzed lat z dużym dystansem i sprawiają wrażenie pogodzonych, wypowiadając się o tamtym okresie w neutralnym tonie. Zarówno chłopaki jak i sama Tarja są niebywale dumni z ostatniej wspólnej płyty. Myślę, że z perspektywy czasu decyzja o rozstaniu była dobra, wszak Tarja i tak miała zamiar nagrać z zespołem tylko jedną płytę. Nightwish mógł szybciej rozwinąć się w nowym kierunku z w pełni zaangażowaną wokalistką a sama Tarja mogła realizować swoje największe marzenie – karierę solową. Longplay otworzył przed Nightwishem prawdziwie międzynarodowy etap kariery oraz odświeżył ich zimne, nordyckie, typowo metalowe brzmienie przekierowując je w kierunku zdecydowanie bardziej symfonicznego. Zespół przełamał wszelkie gatunkowe ograniczenia rozszerzając postrzeganie swojej muzyki jako magicznej, wielobarwnej symfonii, żywcem wyrwanej z wysokobudżetowej hollywoodzkiej filmowej produkcji. Wydając ten album, Nightwish sam w sobie stał się marką, na której każdą kolejną produkcję, bez względu na to, czy na wokalnym froncie była Anette Olzon, czy jest Floor Jansen przez lata czekały i wciąż czekają całe rzesze fanów na całym świecie. Dajcie się porwać tej niezwykłej muzycznej przygodzie – nie pożałujecie!


Jedna uwaga do wpisu “Nightwish – Once (2004)

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s