Within Temptation – The Heart of Everything (2007)

The-Heart-Of-Everything-US-Retail-cover
Within Temptation | The Heart of Everything | 12 III 2007 | ★★★★

Komercyjny sukces nie zawsze idzie w parze z jakością muzycznego materiału wypełniającego album długogrający. Inną kwestią jest to, jaki wpływ na ostateczny kształt wydawnictwa mają marketingowcy z wytwórni płytowej, a jaki sam zespół. Według mnie brzmienie The Silent Force nie było do końca idealnym odwzorowaniem pierwotnego zamysłu Holendrów na ten album. W dużej mierze spory wpływ na ten krążek miała fala popularności tego typu brzmień w tamtym okresie, której wypadkową musiała być premiera trzeciej płyty Holendrów. Moda na coś nie trwa wiecznie, więc trzeba było dać ludziom produkt w momencie, w którym była pewność, że zostanie on kupiony. Pośpiech w nagrywaniu płyty, wynikający z terminów narzuconych przez wytwórnię różnie wpływa na finalny produkt, który ma trafić do sprzedaży. Coś odbywa się kosztem czegoś. The Silent Force było nagrywane to tu, to tam, gdzieś pomiędzy czymś. Skrojenie go na chwytliwą, ckliwą, radiowo-telewizyjną formę było gwarantem osiągnięcia sukcesu na europejskich wodach mainstreamu. Później fala popularności gotyckiego grania nieco opadła, ale apetyt Within Temptation na większy sukces – wręcz przeciwnie. Jak ten wilczy apetyt ma się do zawartości wydanego w 2007 roku The Heart of Everything?

Pisząc o wilczym apetycie, mam na myśli ekspansję w nieznane wtedy zespołowi rejony – Stany Zjednoczone. Potencjał w rynku był, czego dowodem był niewyobrażalny sukces płyty Fallen Evanescence. Plan na The Heart of Everything chyba był podobny jak na płytę Evanescence, bowiem pierwszy singiel What Have You Done z gościnnym udziałem Keitha Caputo z Life of Agony, został nagrany na wzór pilotującego Fallen utworu Bring Me to Life w którym Amy Lee wspomógł wokalnie Paul McCoy z formacji 12 Stones. Potężny, radiowy, mocny kop będący damsko-męskim, pełnym patosu duetem. Coś poszło jednak nie tak i zamiast gigantycznego strzału nastąpił niewypał. Holendrzy zapomnieli, że Ameryka jest zapatrzona przede wszystkim w siebie. Evanescence miało prawo odnieść tam sukces, wszak w zespole grają sami swoi. Within Temptation, choćby nagrali o wiele lepszy album i tak nie odnieśliby tam tak gigantycznego sukcesu. Europejskie brzmienie, zwłaszcza jeśli nie jest z Wielkiej Brytanii, zazwyczaj jest w amerykańskim mainstreamie na spalonej pozycji.

Pod USA został nagrany głównie What Have You Done. Ja go kupiłem od początku. Wiem, że ma wielu przeciwników, może stężenie patosu jest w nim nieco przesadzone, koncepcyjnie jest kalką Bring Me to Life, ale ja nie potrafię po dziś dzień przestać go słuchać. Mam wrażenie, że poza parciem na podbój USA (które w dużej mierze chyba było parciem samego zespołu, a nie tylko wytwórni) formacja miała przy nagrywaniu tej płyty o wiele więcej swobody i czasu, których zabrakło przy The Silent Force. Przejście z Mother Earth na The Heart Everything byłoby na pewno bardziej zrozumiałe i lepiej przyjęte, niż przejście z pełnego niespodzianek Mother Earth w lukrowane, jednostajne The Silent Force. The Heart of Everything brzmi dla mnie jak upgradeowana wersja The Silent Force. Utwory zyskały na wyrazistości i na mocy, dzięki przesunięciu gitar, perkusji i innych żywych instrumentów na główny plan przy jednoczesnym ustawieniu orkiestrowych i chóralnych partii gdzieś w głębi. Ogromną robotę zrobiło tutaj także zróżnicowanie wokali. Anielskie partie wokalne przeplatają się z bardziej agresywnie śpiewanymi przez Sharon niższymi rejestrami. Jest to coś, czego brakuje na poprzedniej płycie i co powoduje tam senność.

Brzmienie Within Temptation na rynek amerykański miała początkowo przemycić EP-ka The Howling, zawierająca oprócz utworu tytułowego cztery kompozycje z The Silent Force. The Howling jest pierwszym utworem z The Heart of Everything, który ujrzał światło dzienne. Utwór został napisany z myślą o grze komputerowej The Chronicles of Spellborn. Pierwsza wersja teledysku do The Howling była jednocześnie trailerem tej gry i miała swoją premierę w sierpniu 2006 roku. Dopiero pół roku później utwór trafił na czwarty album Holendrów a w USA wydano go początkowo na EP. Kompozycja jest totalną odmianą od tego, co zespół prezentował w erze The Silent Force. Dynamiczne, ciężkie granie z świeżo brzmiącym, bardzo agresywnym wokalem Sharon przeplata się tutaj z spokojnymi, wolniejszymi partiami, w których den Adel raczy nas swoim anielskim sopranem. Brzmienie utworu bardzo dobrze zobrazowano w drugiej wersji teledysku. Sharon spacerująca początkowo po pięknym, idyllicznym ogrodzie wraz z przejściem w mocniejsze, metalowe partie przenosi się w postapokaliptyczną, mroczną scenerię, w której towarzyszą jej koledzy z zespołu.

Mocnym punktem programu jest Our Solemn Hour w który wpleciono fragmenty pierwszego radiowego przemówienia Winstona Churchilla jako premiera z czasów II wojny światowej. Tytuł utworu został zaczerpnięty z tego przemówienia, a sam utwór w swojej tematyce odnosi się do wojny. Chór wyśpiewujący podniośle „Sanctus Espiritus!” w połączeniu z głosem Churchilla i ciężkim, metalowo-orkiestrowym zadęciem tworzą z tej kompozycji albumową i koncertową bombę. W ciężkim, gitarowym The Heart of Everything Sharon brzmi złowrogo jak nigdy dotąd. Dynamiczne, energetyczne Hand of Sorrow charakteryzuje zwariowana orkiestracja i cholernie wkręcający refren. Z kolei inspirowane Kodem da Vinci, 7-minutowe The Truth Beneath the Rose czy powoli, ciężko snujące się The Cross z kolejnym, potężnym refrenem najbardziej zbliżone są klimatem do albumu Mother Earth. Nie jest to jednak stricte coś, co pasowałoby w tej formie do tamtego albumu – słychać w tych kompozycjach jedynie echo tamtych czasów – słyszalne zwłaszcza w wersjach instrumentalnych tych utworów.

Final Destination spełnia tutaj rolę wypełniacza, nie zaskauje niczym. Szczerze mówiąc nie wiem czy zespół, w przeciwieństwie do całej reszty tego albumu zagrał kiedykolwiek ten utwór na żywo. Nieskomplikowany ale bardzo melodyjny, dynamiczny, metalowy utwór z solidnie przedawkowaną ilością patosu. Od początku nie mogłem przekonać się do rozwijającego się w potężną emocjonalną balladę All I Need, w którym oprócz gitar w warstwie instrumentalnej można wyłapać fortepian oraz wiolonczelę. Numer jest dobry, ale mnie z całego zestawu, razem z Final Destination łechce najmniej. Początkowo miałem również problem z Frozen. Przekonałem się do tego utworu słuchając surowej wersji demo, która według mnie brzmi o wiele lepiej i mocniej od trochę wygładzonej wersji finalnej. W utworze poruszono temat przemocy domowej. Dochód ze sprzedaży singla Frozen w całości został przekazany dla Child Helpline International – międzynarodowej sieci telefonów zaufania dla dzieci. Całość zamyka balladowe, spokojne, oparte głównie na dźwiękach fortepianu, skrzypiec i wiolonczeli Forgiven. Jest to jednocześnie jedna z najlepszych ballad Within Temptation.

The Heart of Everything jest solidną produkcją, którą Holendrzy definitywnie ugruntowali swoją pozycję na muzycznym rynku. Album brzmi świetnie w oryginale, na żywo jak i w wersji instrumentalnej. Członkowie zespołu powoli rozstają się z gotyckim wizerunkiem i modyfikują swoje brzmienie w kierunku symfoniczno-metalowo-rockowego, bardziej nowoczesnego stylu, reorientując się jednocześnie na szerszą grupę odbiorców. Amerykański sen w tamtym czasie ziścił się jedynie połowicznie, ale był to dopiero początek nowej drogi w historii zespołu. Poczynione w USA kroki okazały się inwestycją długoterminową, która zacznie przynosić zespołowi coraz większe profity przy kolejnych albumach. Holendrzy w erze The Heart of Everything dotarli do masy nowych fanów. Niewiele ponad rok po premierze The Heart of Everything zespół wydał kapitalne koncertowe widowisko Black Symphony. Show, zorganizowane z ogromnym rozmachem stanowi idealne rozwinięcie i koncertowe przedłużenie ery The Heart of Everything oraz odkurzenie, odświeżenie i zaprezentowanie nowym fanom także swojego starszego materiału. Tym widowiskiem Holendrzy skasowali swoją konkurencję i zapewnili sobie pełne hale koncertowe w przyszłości. Jest w tym wszystkim sporo kiczu, ale wielu przyciąga jak magnes. 9 lat po premierze The Heart of Everything muzycy z Within Temptation wydają z powodzeniem kolejne albumy, grają masę koncertów, pojawiają się cyklicznie na wielu festiwalach, organizują specjalne, wysokobudżetowe okazjonalne eventy, odwiedzają swoich fanów na całym globie. A gdzie jest teraz niedoścignione w 2007 roku Evanescence?


2 uwagi do wpisu “Within Temptation – The Heart of Everything (2007)

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s